Zwykła zmiana pracy

Nadszedł mój czas w dotychczasowej firmie i jestem gotów na „nowe wyzwania”. Hehe, takie korpo gadanie. Zmieniam nieperspektywiczną pracę na coś co pozwoli mi się rozwinąć, a nie całe życie nie zdobywać nowych umiejętności.

Trochę się bałem awantury w biurze, jednak okazało się, że nie jestem tak kluczowym członkiem zespołu i nikt się szczególnie nie przejął, co utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem. Muszę na obecnym stanowisku przepracować do końca marca, a potem w ramach odpoczynku będę się intensywnie uczył nowych trudnych rzeczy do nowej pracy.

Teraz dni płyną mi spokojnie, bez żadnego stresu i przygotowuję dane do przekazania komuś kto będzie mnie zastępował. Koledzy z pracy mi gratulują, w końcu dostanę niezłą podwyżkę i chyba jak odpowiedzialny, dorosły człowiek, zamiast ją przepić to może zacznę odkładać kasę na emeryturę… w końcu system emerytalny jest tak patologiczny, że w kiedyś się zawali.