Zwykłe rozdawanie zaproszeń

W niedzielę wybraliśmy się z narzeczoną i rodzicami na turnee po województwie Lubelskim, w celu rozdania zaproszeń na ślub mojej najbliższej rodzinie. Od Świdnika aż po Miłocin odwiedziliśmy kupę ludzi i u każdego zjedliśmy ciastko. Dieta straciła na znaczeniu na ten dzień. Trasa  nie była  na szczęście długa. Moja rodzina nie należy do największych, a Lublin nie jest daleko. Gdyby nie moja kłótnia z moją Matką to dzień należałaby do przyjemnych. Niestety nie udało się wymigać od obiadu u jednej z Kuzynek i nie zjedliśmy McDonalda w drodze powrotnej bo byliśmy pełni rosołu i lasagni.